rozdział I:bolesny powrót.

-Obudził się!Szybko!Lekarza!
-Niech ktoś zadzwoni do jego rodziny.
-Nikt już od dawna się nim nie interesuje…
-Hallo słyszy mnie Pan?-Michael jak przez mgłę usłyszał męski,gruby głos.Otworzył oczy i powoli ukazała mu się postać w białym stroju.Nie wiedząc co dzieje się wokół niego wpadł w panikę i zerwał się z łóżka,przytrzymali go lekarze.
-co się stało?-powiedział mocno zdziwionym głosem.
-miał pan wypadek.-poinformował go doktor.
-kim Pan jest?co tu się dzieje?-mówił nadal spanikowany mężczyzna.
-jestem doktor Smith i pomagam Panu,od roku był Pan w śpiączce.
Gdy Michael przez chwilę się uspokoił nagle do jego Sali wszedł około 27 letni mężczyzna ubrany w czarny płaszcz.:
-kim Pan jest?!-wrzasnął Mike i podskoczył na łóżku.Był wyraźnie przestraszony.
-Nie wygłupiaj się…-powiedział z uśmiechem chłopak.
-O co Panu chodzi?
-Żartujesz sobie?To ja Sam,twój współlokator.
-Jaki współlokator?Ja Pana nie znam!-Wykrzyknął  przerażony.
-Proszę wyjść!-rozkazał lekarz i odprowadził Sama do wyjścia.
-Co z nim jest?-próbował dopytać zdziwiony Sam ale Smith zamknął za nim drzwi.
-Spokojnie…zaraz wszystko będzie dobrze.-próbował uspokoić go doktor obserwując jak pielęgniarka podaje mu środek na uspokojenie.Zostawili Mike na godzinę by ochłonął.W jego głowie był okropny mętlik.Pojawiały się miliony pytań,na które nie znał odpowiedzi.Kim ja jestem?Co właściwie się stało?Doktor Smith wrócił do Sali Michaela.
-Zadam Panu kilka pytań.Jeśli nie będzie Pan znał odpowiedzi proszę się nie denerwować.-poinformował go lekarz.-Jak się Pan nazywa?-po minie Smith zorientował się że pacjent nie zna odpowiedzi.
-Pamięta Pan cokolwiek sprzed wypadku?
-Nie…nie pamiętam…-powiedział załamany Michael.
-Spokojnie ta Amnezja może być chwilowa.Proszę się nie martwić na zapas.-Smith już chciał opuścić pokój kiedy Mike odezwał się:
-przepraszam…Kim był ten mężczyzna który tu przyszedł?
-Jest Pana współlokatorem.Odwiedza Pana co jakiś czas.
-Czy mam jakąś rodzinę?
-Bardzo mi przykro,nigdy nikt Pana nie odwiedzał.Przepraszam ale naprawdę muszę już iść…-rzekł wymijająco doktor i wyszedł zostawiając Michaela wciąż z pytaniami bez odpowiedzi.Całą noc nie zmrużył oka.Rano został zabrany na badania po paru godzinach do jego pokoju wszedł Smith z nieznaną mu kobietą.
-To Pani Robinson  będzie z tobą…przepraszam…z Panem pracować nad przywróceniem pamięci.-powiedział Smith wskazując  ręką na doktor Robinson.Doktor Robinson zadała mnóstwo pytań i próbowała wielu środków by przywrócić choć jedno wspomnienie,niestety,na próżno…Pierwsze ćwiczenia doprowadziły jedynie do ataku szału Michaela.Postanowiono zrezygnować z tej metody przynajmniej na jakiś czas.
-parametry ma w normie,za parę dni wypiszemy go ze szpitala i może otoczenie przypomni mu kim jest.-zaproponowała Robinson.
-Kto pomoże mu się z tym oswoić?Jest sam...-martwił się Smith
-to nie należy do naszych obowiązków.-stwierdziła Robinson.
-Musi zacząć żyć od nowa.
-może wcale nie..może wszystko sobie przypomni i wróci do swojego dotychczasowego życia.
-a może on wcale tego nie chce!-niemal wrzasnął Smith.Lekarka nieco się przestraszyła.
-Od kiedy tak cię interesuje czego pacjent chce a czego nie?Poskładaliśmy go po wypadku.Zrobiliśmy trepanacje czaszki,pomogliśmy mu się wybudzić teraz to już nie nasza sprawa.Poza tym ciągle jesteś przy nim może ty coś ukrywasz.
-Czy ty coś sugerujesz?-spojrzał wściekle na koleżankę Smith.Kobieta odeszła bez słowa.
Tymczasem Michael odpoczywał, nagle do jego sali weszła mała blondyneczka,miała około 7 lat.Zaczęła się przyglądać mężczyźnie a gdy ten otworzył oczy szybko wybiegła nie zamykając nawet za sobą drzwi...

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Rozdział II:(nie)bezpieczeństwo.