Rozdział II:(nie)bezpieczeństwo.

Michael był niezwykle zdziwiony zachowaniem dziewczynki ale miał teraz własne problemy na głowie i nie zamierzał się tym długo przejmować.Kolejnego poranka Michael otrzymał wypis ze szpitala.
-Ale dokąd ja mam iść?-spytał z przerażeniem w oczach.Smith wyciągnął z kieszeni klucze.
-Mam mieszkanie we Wrocławiu,teraz go nie używam i może się Pan tam zatrzymać.-zaproponował lekarz.
-To miłe ale... czy nie powinienem wrócić do mojego współlokatora?
-Myślę że lepiej będzie chwilowo odciąć się od poszukiwania wspomnień.Musi Pan odpocząć.
Gdy Smith już chciał wychodzić Mike złapał go za rękę.
-Czy my się znamy?-spytał.Doktor spojrzał na niego zdezorientowany.-Dlaczego Pan mi tak pomaga?
-Troszczę się o swoich pacjentów.
-I wszystkim rozdaje Pan mieszkania?-wciąż dopytywał Michael.
-Za chwilę przyniosą Pana rzeczy i dokumenty.-wymijająco odpowiedział Smith i wyszedł.Mężczyzna z amnezją nieufnie patrzył na wychodzącego doktora.Po wyjściu ze szpitala udał się na lotnisko i poleciał do Warszawy a z tamtad udal sie do Wrocławia,który o dziwo,wydawał mu się bardzo znajomy.Tymczasem w szpitalu pojawił się Sam.Gdy wszedł do sali Michaela i zobaczył puste łóżko nieco się przestraszył.:
-przepraszam...Gdzie jest ten mężczyzna,który tu leżał?-zapytał przechodzącą obok pielęgniarkę.
-Och...Pan Michael?Został wypisany do domu.-zakomunikowała kobieta.Sam zaczął się zastanawiać gdzie podział się jego przyjaciel.Postanowił rozmówić się z lekarzem prowadzącym Michaela.Szukał go w całym szpitalu lecz natknął się na niego dopiero na korytarzu.
-Wszędzie Cię szukam!-krzyknął wściekły.
-Nie rozumiem o co Panu chodzi.-skłamał Smith który spostrzegł przyglądającą się pielęgniarkę.
-Chcę rozmawiać o Michaelu i jeśli chcesz mogę to zrobić tutaj!
-Wejdź do gabinetu.-powiedział półszeptem nieco speszony doktor.Mężczyźni weszli do środka.
-O czym chcesz rozmawiać?
-Po pierwsze gdzie on teraz jest?-spytał Sam.
-Zapomnij-powiedział z szyderczym śmiechem Dominic Smith-on już nie wróci do tamtego życia.
-Nie ty o tym decydujesz!-wycedził przez zęby Sam i zbliżył się niebezpiecznie do Dominica.-Co będzie jeśli wszystko sobie przypomni?
-Nigdy tu nie wróci,rozpocznie nowe życie i nie będzie chciał już do tego wrócić a teraz wynoś się!Nie mam ochoty mieć z tobą nic wspólnego!-wykrzyknął.
-Jeszcze się zdziwisz.-odparł Sam i wyszedł ze szpitala.Dominic odwrócił się i wziął do ręki szklankę z wodą,która stała na biurku.Sam tymczasem udał się pod dom pewnej starszej Pani.Zadzwonił domofonem a gdy tylko usłyszał głos powiedział niemal jednym tchem:
-Mam dla Pani bardzo ważną informację dotyczy to Pani wnuka i choć wiem że nie chce z nim Pani rozmawiać to nalegam by mnie Pani wysłuchała gdyż może chodzić o jego życie.-po chwili bramka otworzyła się.Sam wszedł do środka.
Tymczasem we Wrocławiu w nocy Mike znów nie mógł spać.Dręczyły go koszmary.Wstał z łóżka i postanowił pójść pobiegać.Mimo że jeszcze nie powinien tego robić,ubrał się na sportowo i wyszedł z domu,Nie wiedział skąd zna drogi bo bez problemu się po nich poruszał.Nawet nie zauważył że ktoś z ukrycia ciągle go obserwuje.Rano mężczyzna zasnął.Obudził go przed południem dzwonek do drzwi.Odwiedził go nie kto inny jak Dominic Smith.Stał z walizkami.
-zmiana planów.Będę musiał zamieszkać z tobą jeśli nie masz nic przeciwko...-zaczął Smith.
-Zapraszam.Przyda mi się towarzystwo.-powiedział nieco zaskoczony.Nie wiedział nawet jak niebezpieczne mogą okazać się kontakty z "Panem doktorem"...

Komentarze